Księga
zobacz
wpisz się


Archiwum


2012
Luty 
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik


Linki

Urania i jej nowy lepszy świat

Kruszyna



Jestes gosciem na moim blogu.




szablon wykonałam samodzielnie

grafikę znalazłam na grafika.art.pl
godz: 21:58 data: 2011.11.6



Chyba zlapalam dola. Tak po prostu. :(

Komentuj(0)


godz: 10:13 data: 2010.07.30


Najwyrazniej nie zasluguje nawet na odrobine szczescia :( Dlaczego wszyscy sa przeciwko mnie? Jak tylko sprawy wydaje sie ze zaczynaja sie ukladac to bam i po glowie dostaje. Mam serdecznie dosc tego uzaleznienia od innych tego podporzadkowania, tego ze wszystkie moje decyzje sa negowane. Mam dosc. Uciekam na pare dni. Moze dzieki temu sie uspokoje, zapomne o problemach. Poki co to mi sie chce plakac. A przeciez kazdy zasluguje na szczescie...

Komentuj(4)


godz: 09:43 data: 2010.07.22
Nowe lekarstwo :)

Bierze mnie na maksa :) To chyba wina tego slonca, hormony szaleja :) Nie wiem co z tego wyjdzie ale mam juz takie mysli na mysli ze strach sie bac :)

Komentuj(1)


godz: 21:17 data: 2010.07.13


tak jakos melancholijnie...

Komentuj(0)


godz: 18:33 data: 2010.06.25


Kiedys mialam fiola na punkcie pewnego chlopaka. Przeszlo mi. I po dluuuugim czasie wystarcza jego jedno slowo a ja znow glupieje. Czy to normalne? Z Bartkiem tm ktory mnie tak skrzywdzil i ktorego ja skrzywdzilam mam nadal kontakt. Z nim laczylo mnie naprawde cos. A mimo wszytko nie czuje tego co w przypadku tego pierwszego. Dlaczego?? Jak glupia nastolatka mam dziwne mrowienie w brzuchu. A przeciez jeszcze nic sie miedzy nami nie wydarzylo! A ja glupieje. Po jednej krotkiej wiadomosci. Nieee. Chyba musze sie leczyc :)

Komentuj(1)


godz: 21:34 data: 2010.06.23


Dzisiejszy dzien jest po prostu mega! Tyle spraw sie ostatnio wydarzylo. Wiele zlych rzeczy ale teraz mysle tylko o dobrych. Mam taki niesamowity humor ze to jest po prostu swietne uczucie!!! Nie bede nic mowic narazie ale... zakonczylam pewne sprawy ktore wymagaly zakonczenia. I jestem taka szczesliwa... czuje ogromna ulge! Nie pamietam kiedy ostatatnio bylam taka zadowolona! A oprocz tego wydarzylo sie jeszcze cos o czym tez narazie cichosza! :))))


Komentuj(0)


godz: 21:35 data: 2010.04.4


Zycze wszystkim wesolych i pogodnych Swiat!!! I zeby nikt w te Swieta o Was nie zapomnial.

Komentuj(1)


godz: 18:38 data: 2010.03.18


Ale mam pojebana robote :( Juz niewiele brakuje a rzuce ja w cholere i zaczne robic cos innego. Tylko co? :(

Komentuj(1)


godz: 22:28 data: 2010.03.9


Jade juz resztkami sil. Nawet nie mam czasu dac upust emocjom i sie wyplakac. sytuacja w jakiej teraz jestem sklania do lez.Mam taki zapieprz w pracy ze to sie w glowie nie miesci. Zycie uczuciowe martwe. Zycie towarzyskie martwe. Na uczelni jestem tylko cialem bo duchem nieprzytomna. nawet nie mam kiedy sie nauczyc i przygotowac do zajec. Praca mnie wykancza. Psychicznie i fizycznie. Myslalam ze teraz bedzie lzej. Ale jak ja sobie odpuscilam to przyszly obowiazki odgorne. Jedyne co mnie trzyma to pare filmow obejrzanych czesciami nocami dopoki nie usne, tak piate przez dziesiate.
M. sie w ogole od ostatniego razu nie odzywa. Ale ja juz nie rozmyslam. Teraz juz wiem. Za to B. ten z ktorym sie dlugo nie odzywalam, teraz pisze. Utrzymuje ze mna kontakt chociaz nie wiem po co. Juz raz bylam w nim zakochana, teraz nie bede. Odnalazl druga polowe. Czy wlasciwa? nie wiem. Zawsze bede uwazala ze to ja pasuje do niego jak nikt inny ale mimo wszystko nie moglabym z nim byc. moze wlasnie z tego wzgledu ze to bylby zwiazek wprost idealny? a ja lubie zawsze pod gore??
Za duzo sie dzieje zebym mogla sie nad soba uzalac. Ale to jeden z tych momentow ktory zapowiada powodz. Pekne jak nic i to niedlugo bo juz dzialam jak maszyna.
Jestem pewna ze nikt by tyle nie wytrzymal. Ale teraz pomyslalam: a Jezus?
Hmm.. Widac grzesze mowiac tak. Ale z ludzi z mojego otoczenia kazdy by pekl. I nawet wprost nie podjal proby ustawicznej walki ktora codziennie tocze.

Malo spie, malo jem ( czemu tyje? stres? ) przy moim trybie zycia powinnam wygladac jak przecinek a niestety nie wygladam :/ Chyba zaczne palic moze to pomoze zrzucic pare kilo? ( papierosy podobno pomagaja schudnac)

Nawet nie wiem w jakim punkcie teraz jestem. Totalna pustka. Maszyna mowie.

Komentuj(1)


godz: 20:52 data: 2010.02.24


No i teraz przynajmniej wiem ze to byl blad. Napisalam do goscia a on kurwa nic tylko zdawkowo odpowiedzial na glupie pytanie: what's up. tak to ja nawet z sasiadem gadam. o matko. teraz wiem ze to juz koniec. bylo mi to jednak potrzebne. odczuc jego brak zainteresowania moja osoba i totalna olewke. poczuc to ze juz nic dla niego nie znacze mimo tego ze kiedys spedzilismy razem caala noc ( zadnego seksu, po prostu wspolnie spedzona noc i ranek jakas impreza chyba to byla oczywiscie dwuosobowa ;) dobrze ze chociaz wspomnienia mam fajne. ale to juz definitywne goodbye. troche smutne to i przykre i poglebiajace moj dol.
ale co najlepsze na dol? alkohol. kurwa nie mam z kim pic, dluuuugo nic nie pilam ale w takie dni musze po prostu musze. drugie piwo wlasnie zaczelam i mi lepiej. poprzymierzalam pare ciuchow z szafy, utwierdzilam sie w przekonaniu ze jestem zajebista laska. i wmawiam to sobie i mi lepiej troche. jutro znow do tej pieprzonej pracy ale przynajmniej pojde na kacu. troche jak za studenckich lat.
jak czyta mnie teraz ania :) to wiedz ze zazdroszcze Ci ze dopiero zaczelas studia. ale z tego co czytam na Twoim blogu to widze ze juz sie niezle wciagnelas. mam nadzieje ze studia bedziesz wspominac rownie milo jak i ja.
a ja pije dalej i sie klade na jakis film.
PS. czytalam tego bloga i widze ze pisze prawie tylko wtedy kiedy wypije piwo. ktos moglby pomyslec ze jakis alkoholik ze mnie. zeby was wyprowadzic z bledu to spojrzcie na daty notek i wtedy przekonacie sie ze pije baaardzo sporadycznie ;) szkoda tylko ze dola mam tak czesto :(((((( kurde ogloszenie mam jakies dac ze szukam milosci czy coooo????? kiedys nawet weszlam na jakiegos czata ale szybko go opuscilam nawet nic nie piszac. szkoda ze you've got a mail to tylko film ;((((

Komentuj(1)


godz: 18:36 data: 2010.02.24
zdołowana i wściekła |będzie dużo przekleństw!

mam juz po prostu dosc. udaje ze wszystko jest ok i niby jest dopoki na chwile sie nie zatrzymam, rozejrze i pomysle ze cos jest nie tak. nie tak ze mna. w przeciagu ostatnich paru tygodni dowiedzialam sie ze kilka moich kolezanek z klasy wziely slub albo ze maja wkrotce zamiar. niby nie byloby w tym nic szczegolnego ale kiedy non stop slysze w domu gadki typu: jestes juz stara ( 23 lata kurwa!) pomysl o przyszlosci czas zalozyc rodzine itp to mnie po prostu rozpierdala!!!!
no i patrze na ta pieprzona nasza klase a tam jedna zmienione nazwisko ( no bo przeciez pare godzin wczesniej sie hajtnela to juz kurwa musi zamiescic zdjecia z imprezy i nazwisko zmienic), druga tez ni z gruszki ni z pietruszki zdjecie w stylu : z moim misiem na nowej drodze zycia itp. wrrrrrr....!!!! az mnie cos roznosi.
w pracy to samo kurwa. co chwile jakis przytyk typu: nie planujesz dzieci? sama tak ciagle, cos trzebaby zmienic........
mam juz serdecznie dosc. trzeba sie chyba kurwa wreszcie stad zawinac. ale czy uciekne od problemu? bo problem najwyrazniej jest. juz dawno nie czulam sie tak zdolowana.
moj 'pseudo chlopak' ktoremu dalam druga szanse w nadziei ze cos zmieni ze wreszcie zacznie mnie doceniac ze zmieni swoje podejscie do zycia, ma wszystko i wszystkich w dupie. moje kontakty z nim ograniczaja sie do jednego smsa na pare dni, jednego widzenia na dwa tyg, i sporadycznego telefonu czy krotkiej rozmowy na gg.
po prostu porazka.
szans na jakis zwiazek nie widac. moja kolezanka ktora niedawno rozstala sie z facetem juz ma nastepnego. ale ona kurwa lata po dyskotekach to wypatrzyla sobie goscia. a ja nic tylko praca i studia. nie zeby mi to jakos szczegolnie przeszkadzalo ale nagle ona nie widzi swiata poza nim, ja juz odplynelam. to byla moja jedyna kumpela. a teraz to juz nikogo.
jak studiowalam to nie nadazylam ludziom odpisywac na gg odbierac tel mialam kilka wyjsc dziennie. a teraz kurwa siedze w zabitej dechami dziurze, robie po kilkanascie godzin dziennie, spie po 4-5 i zero jakiejs ludzkiej rozrywki.
ktos mi kiedys powiedzial ze jak sie ma szczescie w milosci to nie ma sie w pieniadzach i na odwrot. najwyrazniej to prawda bo ja na brak kasy narazie nie narzekam. to juz nie chodzi o to zeby miec faceta. ale kolege, przyjaciela, takiego jakim byl michal. juz pol roku z nim nie gadalam. ostatnio widzielismy sie jakos w pazdzierniku i od tamtej pory cisza.
ja sie nie pdezwe pierwsza to on tez nie. a juz wielokrotnie mnie tak kusilo ze nie wiem. i teraz znow to mam.
mialam kiedys taka przyjaciolke. naprawde dobra. jeszcze do niedawna utrzymywalysmy kontakt chociaz ciezko nam bylo sie spotkac bo mieszkamy teraz o kilkaset kilometrow od siebie. no ale ostatecznie kontakt sie urwal. i nie winie sie za to bo kiedy jej ostatnio wyslalam zyczenia na urodziny to nawet nie odpisala podziekowac. to chyba cos jest nie tak ale nie ze mna w tym przypadku.
nie wiem co robic. jestem w takiej pustce ze nie wiem. jak jade na zjazd to widze tylko uczelnie o wyjsciu na piwo nie ma mowy. chociaz ostatnio kolezanka z uczelni napisala mi ze w nastepny zjazd moze wreszcie wyjdziemy gdzies. i dobrze. wreszcie. ciekawe co z tego wyjdzie. napisze na pewno. poki co to oddalam sie w swoim dole z bolem w sercu i lzami na policzkach i mysla zeby napisac do michala. kto wie jak wypije piwo to moze do niego napisze. ale czy nie bede zalowac?? co robic??

Komentuj(1)


godz: 18:18 data: 2010.01.31


Kurcze chyba z 10 min probowalam sie zalogowac i nic. Zapomnialam hasla!!! A obiecalam ze po Nowym Roku bede pisac czesciej :/ Jutro wracam do pracy. Tak bylam w gronie tych szczesliwcow ktorzy mieli ferie w pierwszym terminie. Ale niestety jutro szara rzeczywistosc, boje sie troche. Dopiero dzis, czy wczoraj przyzwyczailam sie do wolnego, zaczelam faktycznie odpoczywac. A tu juz jutro pobudka z samego rana! Nie wiem jak ja to znow bede wytrzymywac. Co do innych spraw to: Pozwolilam mu do siebie wrocic. To chyba byl blad. Nie wiem czemu to zrobilam. Myslalam ze cos sie zmieni. Nie dosc ze sie nie zmienil to ja znalazlam problem w sobie. Chyba po prostu mi odbilo i nie chce tego zwiazku. Tylko ze teraz nie potrafie kolejny raz powiedziec nie. :( Smutne to. Czekam na jakis cud chyba. Na jakiegos super nieznajomego w autobusie czy na przejsciu. Glupia jestem i naiwna ale ostatnio ogladam sporo komedii romantycznych i wierze ze takie cos jest mozliwe. Poza tym mysle o M. Kurcze, on ma teraz dziewczyne, mieszka z nia. i juz pewnie calkiem o mnie zapomnial. Ale dlaczego ja wciaz pamietam o naszych wspolnych wieczorach? Przeciez to byl tylko kolega. Tak bardzo chce znow z nim pogadac, zlapac kontakt. Wyslalam mu zyczenia na swieta i to wszystko. Owszem odp podziekowal ale koniec. Cos mnie powstrzymuje od napisania do niego tak zwyczajnie: co tam slychac? Nie wiem co to za sila. Co najdziwniejsze teraz coraz czesciej gadam z B. Od niego zaczal sie ten blog. Kochalam go. Tak mowie to glosno. Potem go nienawidzilam. A teraz? A teraz go zwyczajnie lubie. Ale on chyba nadal cos do mnie ma bo ostatnio mi napisal ze zawsze robilam na nim wrazenie. Tylko ze on ma dziewczyne. I ja nie dosc ze nie bylabym w stanie tego zniszczyc to mimo wszystko nie widze nas razem. Nie wiem czemu. Teraz czekam na cos. Na cos naprawde extra. Wierze ze spotkam kogos na kogo widok powiem: wow i kogo bede chciala przytulac calowac i byc z nim caly czas. Chcialabym sie zakochac tak na maksa...

Komentuj(1)


godz: 23:43 data: 2009.09.7


Przede mną 6h snu, 8h w pracy, a potem reszta dnia też pracy tyle że w domu a nie w pracy. Najgorsze co może być, przynosić pracę do domu :/ Nienawidzę tego.
Popłakałam się. Nie wytrzymałam i się popłakałam. "też czasami płaczę... "


Komentuj(4)


godz: 19:24 data: 2009.08.29
Michał

Mój dawny dobry kolega, przyjaciel, ma dziewczynę. Nie powiedział mi o tym, dowiedziałam się przypadkiem. Spotkałam go wtedy i zapytałam czemu się nie pochwalił? On wtedy zapytał czemu ja jeszcze tkwię w tak beznadziejnym związku i że jedno moje słowo i on wszystko rzuci. Oczywiście nie potraktowałam tego serio, ale widziałam że nawet wstydził się mnie przedstawić swojej nowej dziewczynie. Wolał wtedy siedzieć ze mną niż z nią. Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony było mi jej żal że jest nowa i wchodzi w nowe środowisko. Z drugiej strony poczułam swoją wyższość. To było przyjemne, ale wrodzona dobroć sprawiła że odeszłam wtedy i pojechałam do domu, żeby on mógł z nią być. Kazałam mu ją przeprosić. Jak odchodziłam poczułam żal. A potem on do mnie dzwonił czemu poszłam itd.
To było nasze ostatnie spotkanie. Od tamtej pory raczej nie rozmawialiśmy. Może ze dwa razy na gg. Potem jak zobaczyłam jego zdj na nk jak się całuje z tą panną to zrozumiałam. Zrozumiałam że on się zakochał. I dałam spokoj. Nie odzywałam się, on też nie. Było mi żal bo do tej pory gadaliśmy ze sobą często i długo. W dniu urodzin złożyłam mu życzenia. Odpisał. I koniec. Ale o moich urodzinach zapomniał :( Czekałam na życzenia od niego i się nie doczekałam. Przykre. Myślałam że będzie potrafił się dalej ze mną przyjaźnić.
Teraz jak nie mam nikogo, może coś by z tego było. A nawet jeśli nie to chciałabym z nim porozmawiać, zwierzyć się z tego co przeżyłam i co czuję. Zawsze tak świetnie mnie rozumiał i umiał wysłuchać. Ale on nawet nie wiem, że zdobyłam się na odwagę i zakończyłam związek. Nie wie i dopóki się do mnie nie odezwie to się nie dowie. Może tak będzie dla niego lepiej. Jedyne co zostało to piękne wspomnienia. Do końca życia będę mu wdzięczna za cudowne chwile które spędziliśmy razem.


Komentuj(2)


godz: 17:07 data: 2009.08.25


Gdyby wczoraj przyjechał z kwiatami i miał ułożoną piękną przemowę, dałabym mu drugą szansę. Dziś choćby się czołgał na kolanach nie wrócę do niego! Byłam głupia i naiwna tak długo. Wszyscy się pytają: co on Ci zrobił? Odpowiedź jest prosta: ja po prostu była dla niego jakimś gadżetem a nie dziewczyną. Dziś jestem na niego wściekła, na niego i na siebie. Że tak długo przy nim trwałam, że pozwoliłam to ciągnąć mimo że już dawno ten związek nie istniał. Na szczęście zdobyłam się na odwagę i powiedziałam: stop! A on kurwa zamiast walczyć o tę "miłość" o ten "związek", odpuścił. Tak po prostu kurwa pozwolił mi odejść. I on to nazywał miłością? I on śmiał twierdzić że chce się ze mną spotykać? Że mu na mnie zależy? Że mnie KOCHA???
Dałam się nabrać na ładnego chłopca który umiał ładnie mówić i który zasiał we mnie poczucie lęku, strachu, że jak mu się sprzeciwię to będzie mu przykro, źle itd. A on? A on mnie poniżał i śmiał twierdzić na koniec że ja po prostu nie znam się na żartach!
Myślałam że zadzwoni, że będzie chciał się spotkać, że będzie próbował mnie przekonać, że się mylę, że on się zmieni itp. Ale on milczy. I dobrze. Bo ja nie chcę już drugi raz wchodzić w to bagno. Chciałabym się tylko z nim spotkać i powiedzieć mu że mnie oszukiwał. Bo jestem prawie pewna że nie był do końca szczery wobec mnie. Miał kogoś, albo próbował sprawić wrażenie że kogoś ma. Tylko po co kurwa? Żebym była zazdrosna? No to ma zazdrość jak chciał: powiedziałam dość i się teraz oswajam sama ze sobą. Znów zaczynam na nowo........


Komentuj(1)


godz: 23:53 data: 2009.08.24
smutno... :(


Powiedz mi,co czujesz,
kiedy nas wspominasz?
Czy tamte chwile miłe na tyle, by w sercu je zatrzymać?

Tyle wspomnień dzisiaj łączy nas, nie zapomnę...
Tyle wspomnień, to był piękny czas, nie zapomnę...

Powiedz, jak mnie widzisz,
kiedy o mnie myślisz?
Czy tamte słowa szeptane bez obaw warte, by je zachować?

Tyle wspomnień dzisiaj łączy nas, nie zapomnę ...
Tyle wspomnień, to był piękny czas, nie zapomnę...

Komentuj(0)


godz: 15:05 data: 2009.05.19


Tak, wiem nie było mnie długo. Nie pisałam bo nie miałam czasu i trochę trwałam w stanie w którym żadne burzliwe emocje mną nie targały więc nie było potrzeby tu zaglądać. A jak już chciałam coś napisać to blog nie działał. I zbieram się i zbieram żeby go przenieść i też brakuje na to czasu. Może w wakacje.
A jak jest teraz? Teraz jest dobrze. Małe rzeczy sprawiły mi radość która wystarczy na kilka następnych dni a może nawet i parę tygodni. Wiem że przetrwam w pracy ten ostatni miesiąc do urlopu. Mam na to siłę i jestem uzbrojona w tarczę szczęśliwości która skutecznie odpiera wszystkie wrogie ataki :)
Tak, jestem szczęśliwa. Bo dopięłam swego. Bo to co sobie założyłam spełniło się. Bo osiągnęłam pewien sukces zawodowy a tym samym i prywatny. Bo na studiach wszystko zaczęło układać się pomyślnie i sesja też już prawie zamknięta. Bo znów mam jakiś cel w życiu. Wiem do czego chcę dążyć, mam marzenia. Marzenia, których długo nie miałam, bo nie widziałam sensu w marzeniach skoro i tak się nie spełniają. Jestem szczęśliwa bo zostałam doceniona. Doceniona również prywatnie przez znajomych w których oczach zobaczyłam podziw. Szczęśliwa bo wciąż potrafię się podobać i usłyszałam wiele komplementów w ostatnich dniach. Szczęśliwa bo zarabiam tyle że mogę sobie pozwolić na przyjemności. Nie pozwolę nikomu odebrać sobie tego szczęścia którym się teraz upajam. I wiem i wierzę że znów mogę czegoś dokonać, wystarczy tylko chcieć. :)


Komentuj(1)


godz: 11:07 data: 2009.03.26


nie radzę sobie :( chodzę dosłownie jak tykająca bomba jedna mała iskierka i wybuchnę. ehhh żeby już był wieczór i ten dzień się skończył. 

Komentuj(1)


godz: 19:17 data: 2009.03.25


wkurwiona na maksa ;( ostatnie dni były dla mnie zajebiście ciężkie, dopadła mnie deprecha i nawet nie miałam motywacji żeby się z niej wygrzebać. Ale dziś dosłownie parę chwil temu wkurzyłam się tak że dostałam powera. ale po kolei. nie sądziłam że moi uczniowie są w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. jednak ich nie doceniłam. mam godziny dodatkowe z kilkoma grupami uczniów i nagle po całym roku męczenia się z nimi dowiaduje się że znalazło się dwóch gówniarzy którzy mają wobec mnie jakieś zarzuty. nasłali na mnie rodziców do dyrektora. gość jest na szczęście w porządku bo od razu powiedział mi że chodzi na pewno nie o mnie a o to że im nie pasują godziny zajęć i nie chcą na nie chodzić. no więc żeby było ciekawiej postanowili mnie za wszystko obwinić i powiedzieć że nic nie robimy na lekcjach itd. a ja kurwa dwoję się i troję żeby do tych debili coś dotarło. a oni nagle po prawie roku zorientowali się że jestem złą nauczycielką. no kurwa nie mogę. zapalić nie mogę, poprzeklinać do nikogo nie mogę no bo rodzice w domu to przecież nie pójdę z nimi gadać w taki sposób w jaki mogę się tu wypisać. żeby było ciekawiej to dyrektor przychodzi do mnie jutro na hospitację do tej grupy. powiedział że musi być w porządku wobec rodziców ale wie że oni to wszystko sobie wyssali z palca. no ale co, ale i tak jestem wkurwiona bo ktoś podkopuje mój autorytet, i on jutro przyjdzie mnie obserwować sprawdzać więc stres jest. echh nawet łzy nie lecą bo taka jestem wściekła. sory wszystkich za mój dzisiejszy podwórkowy język no ale nie mogę kurwa nie mogę po prostu. a jutro a jutro to ja im pokażę, będą siedzieli cichutko jak myszki pod miotłą i nie będą mogli się wymądrzać. a ja będę zimna oschła jak lód. i będę miała w dupie że oni są po w-f zmęczeni, nie chce im się pisać siedzieć gadać kurwa. chyba eksploduję zaraz! kto przeczyta błagam trzymać za mnie kciuki jutro żeby oni poczuli się tak zgnojeni jak ja.

Komentuj(1)


godz: 22:12 data: 2009.03.16


dziś tylko jedno:  ;(

Komentuj(3)


godz: 19:57 data: 2009.03.3


Kurde zapaliłabym sobie ale mieszkając u rodziców nie mogę :/ Zdziwiliby się to na pewno. Ale czy zrobiliby aferę? chyba nie, w końcu mam już swoje lata. no więc w czym problem? Sama nie wiem ja chyba do końca życia będę czuła przed nimi respekt. Zresztą nieważne. Dopadło mnie lenistwo. I nie mogę się opędzić :( Mam tyle rzeczy do zrobienia i wszystko leży. Nie mogę się zmobilizować coś. Generalnie to nie mam za bardzo o czym pisać tak sobie weszłam na bloga chyba po to żeby znów odwlec w czasie to co mam do zrobienia. A i eblog mnie wkurzył już któryś raz. Jak trzeba to akurat coś muszą robić i nie ma wejścia echh. Chyba też przeniosę tego bloga, tylko nie wiem czy jest sens.

Komentuj(2)


godz: 16:51 data: 2009.02.6


Ta piosenka od kilku dni nie daje mi spokoju. Taka znana, ma już kilka lat, znam ją od bardzo dawna ale teraz nagle powróciła do mnie. Polecam, bo tekst jest bardzo aktualny i taki prawdziwy.

Ech ci ludzie, to brudne świnie, co napletli o mej dziewczynie
Jakieś bzdury o jej nałogach, to po prostu litość i trwoga
Tak to bywa gdy ktoś zazdrości, kiedy brak mu własnej miłości
Plotki płodzi, mi nie zaszkodzi żadne obce zło na mój sposób widzieć ją

ref.
Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek

Krzywdę robią mojej panience, opluć chcą ją podli zboczeńcy
Utopić chcą ją w morzu zawiści
Paranoicy, podli sadyści, utaplani w brudnej rozpuście, a na gębach fałszywy uśmiech
Byle zagnać do swego bagna
Ale wara wam ja ją przecież lepiej znam

ref.
Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek

Znów ją widzieli z jakimś chłopem, znów pojechała do San Tropez
Znów męczyła się, Boże drogi!
Znów na jachtach myła podłogi, tylko czemu ręce ma białe?!
Miałem zapytać, zapomniałem
Ciało kłoniąc, skinęła dłonią
Wsparła skroń o skroń
Znów zapadłem w nią jak w toń

Ta dziewczyna pięknie się stara
Kosi pieniądz, ma Jaguara
Trudno pracę z miłością zgodzić
Rzadziej może do mnie przychodzić
Tylko pyta kryjąc rumieniec
Czemu patrze jak potępieniec
Czemu zgrzytam kiedy się pyta czy ma ładny biust
Czemu toczę piane z ust

ref.
Na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek
A przed nią bieży baranek
A nad nią lata motylek
Kazik-Baranek

Komentuj(2)


godz: 20:16 data: 2009.02.3
depresyjnie

Tak bym chciała w końcu znaleźć swoje miejsce na Ziemi... :( szukam 23 lata i nic..... 

Komentuj(2)


godz: 23:39 data: 2009.01.24
Nostalgicznie...

Hmmm......I przyszedł czas na analizy i podsumowania. A co by było gdyby...? Mój eks-przyjaciel B. To taka długa historia... To przez niego powstał ten blog, bo nie mogłam i nie miałam nawet komu powiedzieć co czuję wtedy kiedy nasza wielka i wspaniała przyjaźń umierała. Byłam w nim zakochana. Czemu go jednak nie wybrałam? Czemu go tak bardzo skrzywdziłam? Pozwoliłam mu wierzyć że coś może z tego będzie, zresztą sama się łudziłam że będziemy parą. Ale przezwyciężyło moje wieczne poczucie obowiązku. Poczucie przynależności to mojego chłopaka. Z którym od dłuższego czasu się raczej męczę :( Już raz prawie to skończyłam ale znów jakiś głupi głos mi podpowiedział że przecież nie mogę mu tego zrobić bo on mnie kocha. A to że ja jego już ( chyba... ) nie to nie ma znaczenia. I tak oszukujemy siebie ja jego a on mnie. Chłód i obojętność,ciągłe kłotnie, sprzeczki, brak wspólnych tematów.I pierwszy raz już od ponad roku przypomniał mi się mój Bartek. Bo on był trochę mój, był i zawsze będzie. Ja go nigdy nie zapomnę chociaż wyrządził mi też wiele złego i pod koniec to ja sięgo już bałam. Bałam się tej jego nieobliczalności, bo był gotów zrobić wszystko byle tylko mnie zdobyć. Ale niestety nawet jego szantaż nie pomógł. A mogło być tak pięknie... Czy byłabym z nim szczęśliwa? Naprawdę go kochałam. Jego drugiego po moim chłopaku pokochałam tak prawdziwie. Czemu jest tak że miłość, takie mocne uczucie wygasa? Ja wiem że musi być podsycane przez obie strony cały czas. Ale co robić żeby chciało się podsycać ten ogień? Żeby Ci zależało na tym żeby się cały czas chociaż tlił. Mój ogień już dawno zgasł. I teraz jest ciemno, bardzo ciemno :(

Komentuj(1)


godz: 22:30 data: 2009.01.22


Czy wszystkie chłopaki w wieku 14-17 maja tak posrane w glowach?? Moi genialni uczniowie zadziwiają mnie każdego dnia. Ja już nie wiem czy ja jestem dla nich obiektem pożądania czy obiektem kpin czy nienawiści. Z dnia na dzień mnie zaskakują i mam mieszane uczucia. Jedno jest pewne, nie traktują mnie poważnie. To był chyba zły pomysł z tą pracą w szkole. Jeszcze w takiej pojebanej szkole. Gdzie chodzą same zacofane i jakies patologiczne debile.A ja tak siadłabym sobie cichutko i popłakała ze smutku. Bo oni nie zdają sobie chyba sprawy że ja też mam swoje życie, swoje problemy, swoją rodzinę itp. I że w szkole trzeba się zachowywać inaczej a w życiu przywatnym inaczej. Ja zawsze o tym wiedziałam. I pomimo że nie lubiłam wszystkich nauczycieli to wyobrażałam sobie jakie mogą mieć rodziny, że po lekcjach wrócą do domu i że oni też mają przesrane być tak cały czas na celowniku młodych i okrytnych istot- gimnazjalistów, licealistów, studentów. Nie wiem co dalej. Czy coś się zmieni czy nie. Póki co jedynym lekarstwem na moje problemy jest myśl że w sb idę wreszcie na imprezę i zapomnę na chwilę o tym wszystkim! Ehhhh..... ;(

Komentuj(2)


godz: 22:45 data: 2009.01.11


Dieta rozpoczęta! Piję odchudzające herbatki, słodyczy nie ruszam i zaczęłam trochę ćwiczyć :) W ramach terapii odchudzającej i ćwiczeń zafundowałam sobie dyskotekę na której myślę że spaliłam kilkadziesiąt chociaż kalorii :) Niestety nadrobiłam wysokokalorycznym napojem chmielowym ale tego akurat nie jestem w stanie sobie odmówić zwłaszcza na imprezie. Miniony tydzień zaliczam do udanych. Dużo się działo no i zwieńczeniem była sobotnia impreza :) Co prawda był jeden incydent w ciągu tyg ale na razie nie chce mi się o tym mówić. Póki co waga ani drgnie :-/ Ale to chyba jeszcze za wcześnie. Staram się staram się jak mogę. Muszę schudnąć po prostu muszę! W tym tyg idę do fryzjerki. Najwyższa pora się sobą zająć a nie tylko praca praca praca. Mam nadzieję że w następnej notce będę mogła zapisać już jakieś zmiany w mojej wadze :) 

Komentuj(1)


godz: 20:12 data: 2009.01.1


Ale to wszystko jest popieprzone.... Nowy Rok. After Sylwester. Mialam skladac postanowienia na 2009 ale doszly jeszcze sprawy o ktorych musze napisac.
Ehhhh...Sylwestra spedzilam w domu. Postanowilam sie dobrze zabawic mimo wszystko i nie zalowac alkoholu. No ale pomimo ze jestem dorosla jakies zahamowania przed rodzicami sa :/ A i tak zostalo mi wypomniane ze wypilam pare piw! I ze sie popisywalam i co tam jeszcze. Nie dosc ze nie moglam spedzic tego dnia ze znajomymi i sie naprawde dobrze bawic. Dodam ze ze znajomymi ktorych ubywa z dnia na dzien :( Ja tkwie na prowincji, powrocilam na lono rodziny a wszyscy moi znajomi zostali w miescie. I tocza sobie to zycie studenckie o ktorym ja moge juz zapomniec. Do zycia rodzinnego jakos tez mnie nie ciagnie... Nawet nie probuje sobie siebie wyobrazic ze bede zona, zona mojego obecnego chlopaka. Po tylu latach zwiazku chyba jednak nie wypada mi powiedziec nie. Nie umiem mowic nie. I to jest moj zasadniczy blad. Wszystko sie popieprzylo. Gdybym miala wiecej sily pare lat temu kiedy byla okazja i dobry powod do zerwania. A tak to sie ciagnie i ciagnie. Bez sensu. I dziwi mnie ze jemu to pasuje. Ja mam z kolegami lepszy kontakt niz z nim. Ja juz nawet nie potrzebuje jego bliskosci. Nie caluje go, nie przytulam. Totalna ozieblosc.
Postanowienia na 2009 te najwazniejsze. ( moze chociaz jedno sie spelni)
-przeprowadzic sie z powrotem do miasta
-zmienic prace
-wyjechac za granice, zwiedzic cos
-wyjechac w wakacje do pracy ( Anglia )
-zrobic cos ze swoim zwiazkiem ( najlepiej znalezc nowego i duzo lepszego kandydata na meza....)
-schudnac 5kg ( i utrzymac tę wage)



Komentuj(2)


godz: 22:17 data: 2008.12.11


Jakos tak sie sklada ze wchodze na bloga tylko wtedy jak jestem zajebiscie zla, wkurzona, rozzalona albo smutna. Dzisiaj jest wszystkiego po troszeczku. Musialam sie napic. Ludzie w pracy mnie wkurzaja, znajomych z ktorymi moglabym pogadac brak. Z siostra to juz w ogole nie gadam bo sie nie widzimy, ona ma swoja rodzine a ja swoja prace, w ktorej siedze dluuuugie godziny. Teraz wlasnie gadam z kumplem ktory tez cos pije dlatego rozmowa nam sie klei :) i schodzimy na trudne tematy. Milosci, smierci, zycia... Brakuje mi tego, zajebiscie mi tego brakuje. Tego ze moge sobie z kims porozmawiac, wyrazic swoje zdanie, poprzeklinac. A ja caly czas tkwie w swiecie ludzi 'doroslych' ktorzy znaja mnie od dziecka i dla ktorych jestem caly czas ta grzeczna i ulozona dziewczynka. Wiec raczej nie bede z ludzmi starszymi o 20 lat gadac o Prison Break :) Smieszne ale wkurzajace. A na studiach tez jakos srednio. Moze sie rozkreci towarzystwo ale poki co to same lamy. Echh..... Tesknie za Michalem :( Za tym jak pilismy razem winko w akademiku :( Wciaz mam te kieliszki z ktorych wtedy pilismy. Zostaly tylko mile wspomnienia. I pare zdjec.

Komentuj(2)


godz: 17:22 data: 2008.11.30


I po andrzejkach. Nie bylam nigdzie. Obejrzalam 'mam talent'. Szkoda ze AF nie wygrali bo sa naprawde dobrzy no i przy tym maja wdziek :) Ale pierwsze miejsce jak najbardziej zasluzone dla Melkart Ball. Wracajac do andrzejek. Co mnie najbardziej wkurza. Osoby ktore tez tak jak ja nie mialy rzekomo gdzie isc i z kim nagle wrzucaja na nk zdjecia z imprezy. Spooko. Odnioslam wrazenie ze ja juz nie jestem nikomu potrzebna. Nie pierwszy raz tak jest ze najpierw jestem na kazde skinienie, jak tylko ktoras zdradzi chlopak albo cos to przylatuja do mnie i placza. Jak potrzeba bylo rady, kasy, pomocy w nauce i problemach sercowych to wszyscy znali adres, a teraz? A teraz wyglada na to ze maja mnie gleboko w dupie. A ja sie nikogo o nic prosic nie bede. Jest jeszcze kilka osob ktorym ufam i ktore sa bezinteresowne. Niestety to grono sie zawezilo i to bardzo :( Jeszcze pare dni temu chcialam utrzymywac kontakt z dawnymi znajomymi ale te andrzejki pokazaly ze nie warto. I dobrze. Ja juz na pewno sie pierwsza do nikog nie odezwe. I nie polece jak glupia byle tylko sie z kims spotkac ze starej paczki. Taka sama droga w koncu. Ale to zawsze ja kombinowalam zeby znalezc czas i sie dopasowac. Ale nie nie nie to juz koniec! Odcinam sie powoli ale skutecznie jak widac. Pewnie ze nie jest mi z tym za fajnie ale co zrobic? Ja nie bede szukala przyjaciol na sile. Znam swoja wartosc i mam swoja godnosc. Zostali przy mnie najlepsi ludzie. Mam nadzieje ze sie na nich nie zawiode. 

Komentuj(1)


godz: 20:16 data: 2008.11.26


pierdolone andrzejki :( Nie mam gdzie iść, nie mam z kim :( A tak zajebiście chciałam się pobawić, napić, potańczyć, zapomnieć na parę godzin o problemach. A tu co? dupa. buuuu. i nic tylko praca, praca, praca. przejebane. :(((((( Nie mam nawet z kim pogadać ;( Zaraz się rozbeczę bo już nie moge :( Pije piwo, siedze sama, zimno mi, katar mi sie leje z nosa i w ogole zamulam sie jakas smetna muzyka. fucking shit

Komentuj(1)


godz: 22:54 data: 2008.11.15


Jestem jakas nienormalna! Dlaczego zawsze mam tak ze czuje cos do chlopakow do ktorych nie powinnam nic czuc? Sni mi sie jakis romans albo cos w tym stylu. Chyba jestem z tych ktorych najbardziej kusi zakazany owoc. Widzialam sie z Michałem. I cholera wszystko mi wróciło :( To jest przyjaciel, bardzo dobry przyjaciel, ale oboje sie oszukujemy udajac ze mogloby byc z tego cos wiecej. Tesknie za nim :( Za tym ze moglam sie do niego przytulic kiedy tylko tego potrzebowalam. Ze moglam sie wyzalic o kazdej porze dnia i nocy. I po tym naszym spotkaniu znow mi sie cos ubzduralo ze moze tak jeszcze byc. A wiem ze nie moze :(

Komentuj(3)


godz: 22:55 data: 2008.10.23


Dziś mam kiepski humor :( Tak czuję że niewiele mi potrzeba zeby wybuchnąć płaczem ;-( Ostatnio czuję się bardzo samotna. Brak mi kogoś z kim mogłabym tak zwyczajnie pogadać. Odkąd zaczęłam pracować obracam się wśród samych "dorosłych" ludzi. I muszę ze smutkiem stwierdzić ze nic się od nie mogę nauczyc, pomimo wieku są jacyś ograniczeni intelektualnie :( Smutno mi jak cholera, chciałam pogadać z Michałem ale go nie ma na gg :( W ogole to dawni znajomi chyba dziś ostro balują sądząc po opisach :( A ja siedze jak ten debil i musze sie nauczyc na uczelnie czegos co jest dla mnie prawie czarna magia :( Ciekawe czy ten zjazd tez bedzie z gatunku nieudanych i beznadziejnych :( Mialam wypic jakies piwo na dobry sen ale juz mi sie nawet nie chce. Poplakalabym sobie :(

Komentuj(2)


godz: 13:00 data: 2008.10.17


Kurcze co mi jest?? Własnie poczułam sie bardzo samotna i przeszlo mi przez mysl ze gdyby moj chlopak oswiadczylby mi sie teraz zgodzilabym sie. JA! Wiecznie wystraszona mysla o malzenstwie, zwolenniczka zwiazkow bez zobowiazan, ja ciagle szukajaca dobrego pretekstu zeby z nim zerwac! Nagle mysle ze chce z nim spedzic reszte zycia! Nie wiem co mi sie stalo, moze to tylko chwilowy kryzys, a moze wreszcie doroslam?

Komentuj(1)


godz: 22:24 data: 2008.10.16


Już dawno przestałam to wszystko ogarniać. Zastanawiam się jak długo jeszcze pociągnę bo już ledwo co daję radę :( Ten idiota nie może sobie mnie wybić z głowy, wypytuje o mnie moich znajomych i szpieguje na nk. Gdybym ja chciała nawiązać z kimś kontakt to zrobiłabym to osobiście. Czego on jeszcze ode mnie chce? Dlaczego nie może o mnie zapomnieć? Przez to i wiele innych spraw wpadłam w dół jakis tydzien temu i tak tkwie w nim az do dzis. Nic mi sie nie chce, nawet plakac nie mam sil :(

Komentuj(1)


godz: 11:31 data: 2008.10.4


My Immortal
I'm so tired of being here
Suppressed by all my childish fears
And if you have to leave
I wish that you would just leave
Cause your presence still lingers here
And it won't leave me alone

These wounds won't seem to heal
This pain is just too real
There's just too much that time cannot erase

When you cried I'd wipe away all of your tears
When you'd scream I'd fight away all of your fears
And I held your hand through all of these years
But you still have
All of me

You used to captivate me
By your resonating life
Now I'm bound by the life you've left behind
Your face it haunts
My once pleasant dreams
Your voice it chased away
All the sanity in me

These wounds won't seem to heal
This pain is just too real
There's just too much that time cannot erase

When you cried I'd wipe away all of your tears
When you'd scream I'd fight away all of your fears
And I held your hand through all of these years
But you still have
All of me

I've tried so hard to tell myself that you're gone
But though you're still with me
I've been alone all along

When you cried I'd wipe away all of your tears
When you'd scream I'd fight away all of your fears
And I held your hand through all of these years
But you still have
All of me

Wszystko to co pragnę teraz powiedzieć, wykrzyczeć, a co ostatecznie przemilczę...

Komentuj(0)


godz: 22:55 data: 2008.09.28


Jakoś tak smutno pusto i cicho :( Znow mam wrazenie ze cos mnie omija, ze cos sie dzieje beze mnie. No i tak jest. Zaczal sie rok akademicki ale nie dla mnie, ja juz nie jestem studentka. Nie bede swietowac przez tydzien, nie bede sie uczyc po nocach na kolosa, nie bede latala do supermarketu po zapasy red bulla, nie bede jadla tanich chinskich zupek... I cholera wie czemu mi tego brakuje? Ludzie do mnie pisza, ale mi tak dziwnie, ze Ci co zostali bawia sie i przezywaja to wszystko beze mnie, a raczej ja bez nich :( I jade niedlugo do bylych wspollokatorek w odwiedziny. Ale boje sie ze to bedzie mnie zbyt wiele kosztowac. Albo poczuje ze juz tam nie pasuje, albo poczuje sie strasznie staro, albo wpadne w depresje ze "to co bylo minelo". Takie moje rozkminki na poczatek roku akademickiego.... :(

Komentuj(1)


godz: 11:07 data: 2008.09.28


Czułam że tak bedzie, ale nie sadzilam ze az tak zle! To ze znow zamieszkalam z rodzicami,ehhhh....... Wiedzialam ze to nie zda egzaminu. A to dopiero poczatek.Nie wiem jak sie rozwinie dalej, czy bedzie lepiej czy gorzej ale wiem jedno, bede za wszelka cene dazyc do tego zeby sie wyprowadzic i zamieszkac na wlasna reke!!!!!!!! Mam nadzieje ze mi sie to uda. Nie moge juz zniesc tych ciaglych uwag komentarzy ze wszystko co robie, robie zle. Nie pamietam zeby mama poparla jakakolwiek moja decyzje. Zawsze jest krytyka a jak nie to watpliowosci, wahania, odbieranie mi calej radosci i entuzjazmu. To stad sie wzial moj brak wiary w siebie i ta niska samoocena. A jak tylko na przekor sobie powiem: ale jestem madra, ladna czy cos w tym stylu, zaraz slysze slowa ze popadam w samouwielbienie albo ze przesadzam. Gdybym nie byla taka silna i cierpliwa to juz dawno bym pekla i awantury bylyby codziennie. Ale ja wytrzymuje, z zacisnietymi zebami, nie powim nic, dusze to w sobie bo jakikolwiek moj opor i tak nic nie da a skonczy sie to tylko awantura. Czasem mysle ze te moje relacje z chlopakiem sa w duzym stopniu uzalenione od relacji domowych. Tzn to ze ja zawsze jestem winna i przyjmuje to na siebie i nie zaczynam klotni nie stawiam oporu, nie potrafie tego skonczyc. Nie potrafie spojrzec mu w oczy i powiedziec ze po tylu latach ja juz po prostu nic do niego nie czuje :( Ale przygotowuje sie do tej decyzji, powoli ale sie zbieram. Bo na razie nie widze zadnej zmiany ani poprawy. Musze byc silna i wytrzymac jeszcze troche.Potrzeba mi duuzo sily.

Komentuj(1)


godz: 20:15 data: 2008.09.26


Nie no totalne przegiecie!!!!!!!!!!! Tyle dni zeby nie bylo tu dostepu!!! Chyba przerzuce tego bloga na inny portal. To juz drugi raz, i jak na zlosc zdarza sie to akurat wtedy kiedy ja mam jakies ciezkie dni i musze sie komus wyzalic. I nie bylo komu :( Ehhh.... Szkoda slow.Nawet nie chce mi sie opisywac tego wszystkiego. Mam tylko nadzieje ze nastepnym razem bedzie lepiej.

Komentuj(1)


godz: 18:23 data: 2008.09.13


Własnie ogladalam jakis klip Boba Marleya i naszła mnie ochota na dready :) Kurcze, zaluje ze nie mialam na to odwagi jak bylam mlodsza. Teraz mi to juz "nie przystoi" wiec to tylko puste marzenie :( A szkoda, bo byloby mi ladnie w dreadach :) Widze siebie oczami wyobrazni, ach..... To bylby szok dla wszystkich moich znajomych jakby mnie taka zobaczyli. Wow. A ja lubie szokowac :) Kurcze, szkoda, szkoda ze w obecnej chwili nie moge zrobic sobie dreadow. Ale moze jeszcze mi sie to uda :D Ale bylby czad :)))

Komentuj(0)


godz: 22:10 data: 2008.09.11


Ale pochrzanione to wszytko. Zaczyna mi brakować coraz bardziej mojego dawnego stylu zycia. Imprezy, picie, jakis maly flirt na boku... Ehhhh..... A teraz? A teraz pelna stabilizacja :( Koniec studiow, praca, zycie z dala od miasta, i pelna abstynencja, blleeeeeeeee. Niestety czasem przychodzi kryzys i chociaz nie ma z kim to wypada od czasu do czasu nappic sie piwa. I wlasnie to robie. Michal sie nie odzywa. A mi juz przeszlo. Jak go nie widze i mam co do roboty to nie mysle. Tyle tylko ze szkoda ze tak to sie rozchodzi po kosciach :( Bartosz.... Bartek nie daje o sobie zapomniec, ale ja twardo milcze. Po wielu przemysleniach dochodze do wniosku ze to byla jedyna osoba ktorej tak na mnie zalezalo. Potrafil w srodku nocy napisac do mnie esa byle tylko zyczyc mi dobrych snow. Potrafil wstac rano byle tylko zyczyc mi powodzenia na kolosie. Potrafil zrezygnowac z meczu, z filmu, byle tylko ze mna chwile porozmawiac. A co najwazniejsze.... potrafil zrezygnowac z dziewczyny... dla mnie.... Wiem o tym. Wiem ze ten zwiazek rozpadl sie w duzym stopniu z mojego powodu. Jest miedzy nami wiele niewypowiedzianych slow, niedokonczonych spraw. Ale nie da sie wrocic do tego co bylo i co sie juz nie powtorzy. Tak bedzie lepiej i dla mnie i dla niego. Pozostaniemy "bylymi przyjaciolmi" ktorzy sie do siebie nie odzywaja. Zajebioza. Ide po kolejny browar. Aha bo nie wspomnialam chyba, jak zwykle w chwilach kryzysu upijam sie na smutno.

Komentuj(2)


godz: 21:46 data: 2008.09.9


Aż trudno uwierzyć ze wszyscy sie odwrocili... Tyle znajomych i co? I wszyscy mnie maja gleboko gdzies?? Na gg siedza a ukrywaja sie, a jak juz ktos laskawie zechce pogadac to sa to zdawkowe odpowiedzi. A moze to ja wyolbrzymiam?? Ale nie lubie pisac do kogos nie otrzymujac w zamian zadnej odpowiedzi bo mam wrazenie ze ten ktos sobie tego w ogole nie zyczy. I od dzis postaram sie nie pisac juz do nikogo. Jak oni leja na ta nasza cala "znajomosc" czy z niektorymi to nawet "przyjaźń" to ja tez mam ich w nosie. Tylko zal bo nie wiem czemu tak sie dzieje. Jakos wczesniej to nie mialam czasu wszystkim odpisywac na maile, esy i gg. A tu nie widzimy sie dwa miesiace i kazdy juz zapomnial o mnie. Bedzie tak jak sie tego obawialam: zostane stara, zgorzkniałą panną, popadającą w melancholię i z żalem wspominającą swoją młodość........ :( Płakać sie chce wiec ide spac lepiej :(

Komentuj(0)


godz: 21:02 data: 2008.09.4


Miałam dziś koszmarny dzień w pracy. A najgorsze ze nie wiem co czeka mnie jutro. Ehhhh...szkoda gadac. Dla poprawienia humoru chcialam sobie cos kupic ale jak na zlosc nic nie wpadlo mi w oko. Wiec stosuje kolejny sposob na poprawe humoru. Jaki? Wieczor poswiecony urodzie :) Czyli kapiel, maseczka, manicure itp itd. Zwykle jestem zabiegana i nie spedzam godzin jak niektore dziewczyny na malowaniu paznokci czy chodzeniu do solarium.Dlatego tym bardziej cenie te chwile ktore poswiecam na wlasne upiekszanie sie :) Skoncze i ide spac. A jutro od nowa do pracy.... :-/

Komentuj(1)


godz: 18:57 data: 2008.09.2


Muszę przyznać ze w momencie kiedy najbardziej potrzebowalam podzielic sie swoimi przezyciami i wyrzucic gdzies swoje żale, nie moglam wejsc na bloga :( Najgorsze juz za mna ale bylo mi naprawde ciezko. Mam nadzieje ze teraz bedzie tylko lepiej. Ostatnio nawet dogaduje sie ze swoim chlopakiem. Co prawda irytuja mnie ciagle jakies jego typowe zachowania ale przynajmniej sie nie klocimy. Moze to dlatego ze ja mialam na glowie cos i wiele bardziej waznego i nie przywiazywalam do tego tak bardzo wagi? Nie wiem. Niedawno rozmawialam z Michalem :) Krotka aczkolwiek bardzo przyjemna rozmowa telefoniczna. Nie wiem czy jeszcze sie z nim spotkam skoro los rzucil mnie kilkadziesiat kilometrow od niego. Na razie cisza w eterze. Choc mam ochote nie pisze ani nie dzwonie do niego. A poki on ma jakies problemy z netem to nasz kontakt troche sie oslabi pewnie. Ale i tak mysle o nim codziennie, co u niego slychac itp :) Pogoda jest wprost bajeczna jak na wrzesien i tak podobno ma byc do konca miesiaca :) Ach......zeby nie tylko na niebie bylo to slonce a rowniez w moim zyciu :) Mam nadzieje i jestem nastawiona pozytywnie!
PS. Znow zaczynam diete... :-/


Komentuj(1)


godz: 22:44 data: 2008.08.22


Nie ma to jak Cie olewają ludzie o ktorych sie myslalo dobrze. Pisze do kogos na gg, nie odpisuje, udaje ze go nie ma, a nagle zmienia mu sie opis. Duchy? Koniec, juz sie nie bede odzywala mam ich wszystkich gdzies! Ale wkurza mnie to jak cholera, zwlaszcza ze nie sa to osoby o ktorych przyjazn ja zabiegalam, tylko takie ktore same zawsze pierwsze do mnie pisaly i zagadywaly cos. Bo o reszcie ludzi to nie bede wspominac, bo nie warto. Generalnie to juz nie mam nawet z kim na gg pogadac, tzn mam, ale nie mam juz osob z ktorymi naprawde lubilam rozmawiac dlugimi nocnymi godzinami. Ale poki co nie bede sie przejmowac, mam powazniejsze problemy na glowie. Mam nadzieje ze wszystko mi sie uda, tak bardzo sie boje, i tak bardzo tego pragne, zeby juz zakonczyc wszystkie sprawy, zamknac je raz na zawsze. Ehhh.... 

Komentuj(3)


godz: 23:41 data: 2008.08.20


Mój pierwszy samodzielny szablon :) Prosty, bo nie mialam czasu na szukanie jakiejs wyjatkowej grafiki ale jak znalazlam to zdjecie to od razu mi sie spodobalo. Najwazniejsze ze udalo mi sie w koncu rozkminic ten caly html i zrobilam ten szablon :) Jestem z siebie dumna, chociaz jeden maly sukcesik w tym marnym zyciu...

Komentuj(1)


godz: 22:01 data: 2008.08.20


Kurcze, chyba znowu lapie mnie dol :( Rozejrzalam sie troche po naszej klasie i patrze tak po opisach na gg i widze ze ludzie sobie tak fajnie ukladaja zycie po studiach a ja? Ja tkwie nadal w jednym miejscu i zle mi z tym. A co jest jeszcze dobijajace to to ze dawne dobre kolezanki teraz nawet sie nie odezwa bo po co? Jedyny kontakt jaki mam to z chlopakami, i to nawet nie tymi z ktorymi studiowalam tylko tymi z akademika. Ehhh...... Nie wiem co to dalej bedzie. Mam teraz tyle spraw na glowie ze nawet nie wiem o czym najpierw myslec, i czym sie w pierwszej kolejnosci martwic. Dlatego udaje ze mam jeszcze duzo czasu na zalatwienie tego wszystkiego. A tak naprawde to ledwo kilka dni  mi zostalo :( Oddalam sie w strachu poki co..... :(

Komentuj(1)


godz: 22:43 data: 2008.08.18


Sukces:) Na szybkosci jakos tak byle jak udalo mi sie wrzucic ten licznik. Ale i tak jestem z siebie dumna :D Ale z szablonem bedzie trudniej... :/ Musze znalezc chwile i przysiasc

Komentuj(0)


godz: 22:04 data: 2008.08.18


Chyba juz dwa lata zbieram sie zeby zrobic wlasny szablon na bloga i porozkminiac o co w tym wszystkim kaman. Nie wiem czemu ale nie potrafie sie jakos zabrac do tego. I tu mam do Was prosbe! Gdzie moge znalezc w prosty sposob wyjasnienia jak sie do tego zabrac? Nie wiem czy teraz znajde czas co prawda, ale moze zaczne od takiej prostej rzeczy jak licznik odwiedzin. Probowalam juz go zamiescic ale chyba robie cos zle bo nic z tego nie wyszlo :( Niech mi ktos w prosty sposob wytlumaczy co i jak pliiiisss!!!

Komentuj(0)


godz: 01:07 data: 2008.08.17


uuuu..... wyszlam z wprawy :/ 2 piwa i juz czuje ze cos wypilam :( Glowa nie ta? Starosc? Nie, ja mysle ze jednak to odzwyczejenie sie od pijackiego trybu zycia. Michal napisal :) I to jak napisal :) Az mam ochote na kolejne piwko :D

Komentuj(0)


godz: 00:15 data: 2008.08.17


Nie no nie ma bata, zaraz sie schlam na amen...... Ocierając łzy.... ;(

Komentuj(0)